Dzień celnika i szkodniki

Na blogu Macieja Miąsika przeczytałem, że chciałby on aby celników dopadła jakaś zaraz i wytępiła. Na początku sobie pomyślałem, że to przecież nie wina celnika, że jest celnikiem, że często nawet nie wie co robi etc. etc. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że takie rozumowanie nie wiele różni się od tego usprawiedliwiającego przestępce jako rzekomo zdeprawowanego przez społeczeństwo. I tu i tu mamy do czynienia z pewnym wpływem z zewnątrz i nie szukaniem przyczyny problemu w samym problemie. To, że jakiś wirus niszczy nam organizm, bo nie wie, że w sumie nam żyłoby się dużo lepiej gdyby tego nie robił, wcale go nie usprawiedliwia i bynajmniej nie odbiera nam prawa żeby tego wirusa jakoś unieszkodliwić. Zwłaszcza, że człowiek to nie wirus i w większości przypadków posiada umiejętność samodzielnego myślenia i rozróżniania dobra od zła. Pozostaje tylko kwestia doboru środków, którymi tego ‘wirusa’ wytępić.

2 Responses to “Dzień celnika i szkodniki”

  1. hmmm… sugerujesz że żyjemy w matrixie a celnicy to agenci Smith wcielajacy sie w zwyklych ludzi?:>

  2. Jeśli to metaforycznie ująć.
    Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy doszli aż do tego stopnia, czy są raczej Cypherami, którzy dali się wkręcić w grę Smithów ;-)
    Jak dla mnie opcje zaradcze są dwie: optymistyczna i pesymistyczna. Pierwsza zakłada, że sami zmądrzeją, druga, że trzeba będzie im w tym ‘pomóc’. I tu może przydać się biotechnologia, o której wspomina M. M. ;-)

Leave a Reply