To, co jest naprawdę ważne

Mateusz Machaj w październikowej ‘Opcji na Prawo’ bardzo fajnie zasugerował, jak oceniać i porównywać politykę poszczególnych rządów:

‘Jeśli ktokolwiek chce poważnie porównywać między sobą rządy, polecam gorąco patrzenie na ministra finansów i na to, jaką politykę prowadzi.’

Niby odkrycie Ameryki na nowo, bo większość myślącej mniejszości wie, co to jest ta polityka i z czym to się je, że to wcale nie chodzi o jakieś wyższe idee, patriotyzmy i inne tego typu, ale o skuteczne i długotrwałe dorwanie się do państwowych zasobów pieniężnych, dla ‘dobra ogółu’. Dobro szczegółu, czyli poszczególnych jednostek mało kogo obchodzi.
No właśnie.

Przy okazji polemicznych, w stosunku do pomysłów pana Foltyna, tekstów Qatryka, wszedłem na bloga tego pierwszego i znalazłem tam hasło:

‘co dobre dla społeczeństwa, dobre dla gospodarki i państwa’

No i racja, nie można się za bardzo czepiać, ale…

…tutaj powraca pytanie (również przez Qatryka zadane): co to znaczy społeczeństwo?

Jak dla mnie to znaczy dokładnie tyle co nic.

Ani to regularne, ani jednolite, w ogóle jakieś takie niesprecyzowane. W większości kontekstów, w których to pojęcie pada, nie ma ono najmniejszego sensu. Bo niby jak mamy powiedzieć, że coś jest dobre dla ‘społeczeństwa’ skoro ‘dobro’ jest wartością subiektywną i zależną od preferencji indywidualnych jednostek, a nie jakimś komunałem, dla którego można przyjąć stałą wartość?

I właśnie tutaj leży rola gospodarki i rynku. Rynek ma sprawić, że każda jednostka będzie miała możliwość wybrania dla siebie tego, co uważa za słuszne. Jeśli komuś chce się liczyć wartość prawdopodobieństwa, że wybór ten będzie identyczny dla trzydziestokilkumilionowego społeczeństwa to życzę powodzenia.

Wracając do hasła pana Foltyna – dla społeczeństwa dobry (w znaczeniu ‘korzystny’) byłby stan gdyby każdy mógł wybierać własną drogę. Bez jakichś odgórnych prikazów, co jest dobre a co złe, co trzeba robić a czego nie wolno. No a, że, czy tego chcemy, czy nie, poziom życia i możliwości samorealizacji zależy w znacznej części do polityki gospodarczej rządu, to na nią należy zwracać uwagę w stopniu najwyższym. Reszta cyrku ma służyć odciągnięciu uwagi (pewnie niezamierzonemu, ale kto wie) od kwestii naprawdę istotnych. Najważniejsze to nie dać się w tej sytuacji omamić i trzeźwo patrzeć na to, co się dookoła dzieje. Chociaż to niespecjalnie poprawia humor i jest raczej przeznaczone dla ludzi o mocnych nerwach, ale daje jako taką orientację w świecie.

Leave a Reply